start.
06.06.2010 :: 12:27 ... czy nie? (2)
to wszystko jest takie prowizoryczne.
pokój jest prowizoryczny. ważne informacje przyczepiam do ściany, bo tablica korkowa jest zapełniona dawno nieaktualnymi wycinkami. notatki leżą na podłodze, bo na półkach na notatki leżą ciuchy, które nie mieszczą się w szafie, po brzegi zawalonej nienoszonymi rzeczami.
wstaję rano z prowizorycznego łóżka, z którego w nocy wychodzą sprężyny i wbijają mi się w plecy. robię prowizoryczny makijaż - często w pociągu - bo na inny nie mam czasu. zakładam na siebie nieuprasowane, prowizoryczne cokolwiek, bo poprzedniego dnia, próbując ogarnąć prowizoryczną rzeczywistość, nie wpadłam na to, żeby coś sobie naszykować.
plan mojego dnia jest prowizoryczny, chaotyczny. upycham w nim jakieś zaległości, przeważnie zaległości, rodzinę, naukę, przyjaciół.
przyjemności są prowizoryczne, bo tak naprawdę chciałabym robić co innego, ale nie mam czasu, bo próbuję podtrzymać całą prowizorkę.
te zdania też są prowizoryczne - bo wiem, że stać mnie na lepsze i że kiedyś - jak w końcu będę miała czas - na pewno je napiszę.
nawet myśli są prowizoryczne.
***
ja jestem prowizoryczna i nie wiem, czy to się kiedyś skończy.
czy cała prowizorka musi runąć z hukiem, żeby móc zacząć budować coś na spokojnie, od nowa?
a może wystarczy, że wezmę teraz głęboki oddech, przeciągnę się i powiem: 'start' ?
:)
22.05.2010 :: 17:25 ... czy nie? (4)
pogoda na słuchanie phoenix, bonobo i koop.
pogoda na noszenie okularów przeciwsłonecznych w kolorowych oprawkach.
układa, powoli się układa...
choć nadal nie wiem, gdzie będę za rok o tej porze i nie mam nawet pojęcia, czy to będzie londyn, czy milanówek, to chyba przestaje się tym martwić.
lżejszy oddech, częstszy uśmiech.
pogoda ducha.
♪ (PHOENIX: 1901)
♪ (BONOBO feat. ANDREYA TRIANA: Eyes down)
♪ (KOOP: I see a different you)
pyk
14.05.2010 :: 23:01 ... czy nie? (1)
♪ (MARK SANDMAN: Patience)nie zniknęłam.byłam zagranico, piszę licencjat, szukam pomysłu na życie.wrócę.my patience, everything will be allright... informacje.
07.04.2010 :: 21:38 ... czy nie? (4)
po pierwsze:jeszcze raz bardzo serdecznie zapraszam i trochę się chwalę, bo na plakacie moje zdjęcie (a plakat autorstwa Susła) :) więcej informacji uzyskasz po kliknięciu w plakat:po drugie:jeśli jeszcze nie zdecydowałaś/zdecydowałeś, na co przeznaczyć 1% swojego podatku, to mam dla Ciebie propozycję; a jeśli już nawet zdecydowałaś/zdecydowałeś, to decyzję zawsze można zmienić. nie znam Michała osobiście, ale swego czasu znałam kogoś, kto boryka się z SM. może to ja będę kiedyś potrzebować pomocy? ... po więcej informacji odsyłam do strony (kliknij w obrazek):
springtime.
05.04.2010 :: 19:29 ... czy nie? (3)
Angie.
05.04.2010 :: 19:08 ... czy nie? (0)
jeszcze z marcowego koncertu w Stodole:
odnośnie pierwszego zdjęcia: Angie bezsprzecznie zdobyła serca wszystkich po zaśpiewaniu zaledwie kilku pierwszych utworów, wołając: hey, I wan't that blond lady on the stage, right now! she knows every single word of my every song! no i blond lady została z nią na scenie do samego końca koncertu :)
♪ (ANGIE STONE: Bottles and cans)
urywki i skrawki.
29.03.2010 :: 22:19 ... czy nie? (3)
bywa, że poziom grafomanii w mojej głowie przekracza dopuszczalne rejestry i sama przed sobą wstydzę się myśli, które w niej powstają.
co najgorsze, niektóre z tych myśli zdarza mi się wypowiedzieć na głos lub zrealizować.
w najmniej odpowiednich chwilach i wobec najmniej odpowiednich osób.
bezrefleksyjność jest ostatnio tym, czego najbardziej potrzebuję.
ostatnio? od zawsze, damn.
chociaż potrzeba bezrefleksyjności swoją drogą, a i tak w najważniejszych momentach tracę głowę.
wydaje mi się, że mam w życiu więcej szczęścia niż rozumu.
ale niech ta dobra passa nie mija - zbyt często się przydaje, (nie)stety.
***
weekend pachniał wakacjami.
w ramach muzycznego komentarza tych wydarzeń 2 klipy:
♪ (JUSTICE VS SIMIAN: We are your friends)
♪ (CINNAMON CHASERS: Luv Deluxe)
myślałam jeszcze nad beetrootsami, ale ich zostawię na inną okazję.
PS śnią mi się ostatnio sentencje.
przepisy gotowe do zastosowania wobec mojego życia.
własnego autorstwa.
A. stwierdziła, że w poprzednim wcieleniu musiałam być paulem coelho.
summer in the loudspeakers.
26.03.2010 :: 09:50 ... czy nie? (3)
dziś będzie o pewnej płycie.
zdobyła moje serce, rozkochała w każdym dźwięku.
mało jest albumów, których słucham od początku do końca bez przeskakiwania utworów po drodze.
mało jest albumów, które po kilkunastu przesłuchaniach nie tracą ani trochę na swojej świeżości.
w zasadzie to chyba pierwszy, który aż tak mnie urzekł.
na czym polega fenomen tej płyty?
otwarte okna w samochodzie, zachód słońca, prędkość, wiatr we włosach. wcześniej piwo na plaży, skim, koncerty, przypadkowe noclegi, nieprzypadkowe znajomości, śmiech, słony smak morskiej wody, tłok w pociągu, wschód słońca. właśnie to przynosi mi na myśl każdy kolejny utwór. ta płyta jest jak podsumowanie wakacji 2009 i zapowiedź tegorocznych. jak mix najlepszych letnich chwil, które przychodzą Ci na myśl. jak kwintesencja wakacyjnego luzu. jak 'the kids' mgmt i 'we are the people' empire of the sun w jednym.
hello spring
24.03.2010 :: 23:31 ... czy nie? (5)
♪ (The Princess and the Frog - Dig A Little Deeper (Full Version))*
♥ zima
pomyśleć, że w zeszły poniedziałek w warszawie było full śniegu i chłopcy śmigali na nartach :)
powyżej Chali na Kazurze - ze względu na słabe warunki oświetleniowe i moje aktualne zmęczenie utrudniające oswojenie corela, kolory nie porywają... no i co z tego.
♥ wiosna
sezon na trampki uważam za otwarty.
*'Księżniczka i żaba' do obejrzenia, ale zachwyt nad ścieżką dźwiękową wyrażam już teraz :)
PS spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaać!
friendsy.
24.03.2010 :: 00:41 ... czy nie? (6)
spring taaaaajm
21.03.2010 :: 23:49 ... czy nie? (5)
♫
20.03.2010 :: 21:03 ... czy nie? (2)
♪
17.03.2010 :: 08:27 ... czy nie? (10)
jaram się nowym (rockowym) projektem Danger Mouse'a, jednego z moich ulubionych producentów. razem z liderem The Shins, Jamesem Mercerem, wydali właśnie album Broken Bells, który jeszcze przez kilka dni będzie można przesłuchać tutaj.
jaram się trzecim studyjnym albumem chłopaków z francuskiego Hocus Pocus i powiem szczerze - nie sądziłam, że będzie aż tak dobry. rozkoszować się cudowną mieszanką tłustych sampli, funku, jazzu i hip-hopu na najwyższym poziomie można tutaj (a Pièce n°1 - Beautiful Losers z featuringiem Alice Russell kładzie mnie na łopatki).
jaram się wieczornym koncertem królowej soulu, Angie Stone, na którym będę z Czarną* .
jaram się dostępnością i cenami płyt na amerykańskim ebayu.
jaram się prezentem, który ostatnio dostałam, od kolejnego z moich ulubionych producentów ;)
♪ (ANGIE STONE: Wish I didn't miss you)
*co jest lepsze niż wygrana wejściówki na koncert? chwila, w której dowiadujesz się, że drugi bilet (drugi z dwóch do wygrania!) wygrała Twoja przyjaciółka :]
białe szaleństwo.
17.03.2010 :: 00:06 ... czy nie? (3)
♪ (BROKEN BELLS: The high road)
milion powodów do uśmiechu.
widok białej pierzynki za oknem działa na mnie kojąco, pobudzając jednocześnie produkcję endorfin.
rano trochę Aspen na ISNS'ie, potem chłopcy dzielnie ogarniali boksy na Kazurze na nartach (foty, jak znajdę czas), po południu dokształcałam się fotograficznie (najbardziej inspirujący wykład od 2 lat, sic!), wieczorem - na ukoronowanie pięknego dnia - poszliśmy do Luny na Białe szaleństwo (polecam).
poniedziałek za milion dolców, proszę państwa.
PS1:
no raczej ;]
PS2: a dla tych, co na biel za oknem narzekają, mam prostą radę:
:]
PS3: podziękowania dla dwóch dżentelmenów za piękny bukiet tulipanów, którym mnie dzisiaj zaskoczyli :)
czekoladove.
06.03.2010 :: 22:23 ... czy nie? (21)
socjologia jest wyjątkowo nieproduktywna, więc postanowiłam dziś wieczorem zrealizować się w znacznie bardziej namacalny sposób. w kwestii licencjatu - od wczoraj* nie napisałam nic.*od wczoraj, kiedy powstały 2 zdania. są to jedyne 2 zdania, jakie mam. co więcej, zaraz najpewniej potraktuję je funkcją delete, bo nie są to najlepsze 2 zdania, jakie kiedykolwiek napisałam. jutro muszę wysłać pierwszy rozdział. oł je. za to ciacho było naprawdę pyszne.
***♪ (MASSIVE ATTACK feat. HOPE SANDOVAL: Paradise circus) - podłącz słuchawki, usiądź wygodnie, zamknij oczy. naciśnij play.
***
edit:
takie ciacho było!
rewind |